wtorek, 18 maja 2021
Święta na odludziu - czyli kwarantanna cz. V
Dzień czwarty - Wielka Niedziela
W sobotę po południu, co chwilę ktoś przynosił Jarkowi zaopatrzenie na święta. W końcu rozesłał do wszystkich z listy kontaktów, aby już więcej niczego nie przynosili, gdyż nie będzie w stanie tego wszystkiego spożytkować. A od babci i dziadka otrzymał – ugotowany żurek, ugotowane jajka, wędliny, babę wielkanocną z makiem, pieczywo, masło i soki owocowe. Od rodziców – kosz ze święconką, pieczone mięso, sałatki i pasztet z królika. Od Ani natomiast – cały zestaw ulubionych smakołyków firmy Dr Gerard, w postaci takich specyfików jak: ciastka pełnoziarniste, Pryncypałki Black&White – nowość Dr Gerard, ciastka Vit’AM Apple and Raisins i markizy.
Niedziela zaczęła się od przygotowania śniadania. Wystarczyło pokroić i ułożyć święconkę, zagotować żurek, włączyć odpowiedni kanał w aplikacji mobilnej – i można było rozpocząć wirtualne dzielenie się jajkiem, oraz składanie świątecznych życzeń. Najpierw w kolejce byli rodzice, później babcia z dziadkiem jeszcze później Ania – a kto był w dalszej kolejności, to trudno spamiętać. I choć za oknem aura przypominała bardziej Boże Narodzenie niż Wielkanoc, bo było potwornie zimno, wietrznie i mokro, gdyż padał mokry śnieg który tworzył gęstą breję, to w głowie Jarka było całkiem odmiennie – pogodnie i ciepło. Choć nie było tuż przy nim żywej duszy, to dzięki małemu urządzeniu, mógł zapomnieć o tym że jest objęty kwarantanną i że pomiędzy najbliższymi, dzieli ich odległość kilkunastu kilometrów. Wszyscy cieszyli się tym, że są święta. Były wspomnienia i opowieści o tym co się dzieje obecnie. I czwarty dzień kwarantanny, był dla Jarka najprzyjemniejszym jak do tej pory.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz