środa, 19 maja 2021
Święta na odludziu - czyli kwarantanna cz. VI
Dzień piąty – „lany” poniedziałek
Do południa wiało nudą. Przewracanie się z boku na bok w ciepłym łóżku, kiedy za oknem było zimno i mokro. Później przez parę minut rozmowy z rodziną i Anią przez video komunikator. Dżdżysta pogoda z zimnym wiatrem za oknem, powodowała że uaktywniały się chęci do leniuchowania. Jeszcze codzienne selfie wysłane za pomocą aplikacji „Kwarantanna Domowa” – a później zupełny luzik. Już dawno Jarka nie ogarnęło takie lenistwo jak w ten drugi dzień świąt. Najpierw zaczął myśleć nad tym, czym by się tu zająć, ale nic konkretnego nie przychodziło mu do głowy. Wstał, zrobił sobie kawy do termosu i po kilka ulubionych smakołyków firmy Dr Gerard - ciastka pełnoziarniste, Pryncypałki Black&White – nowość Dr Gerard, ciastka Vit’AM Apple and Raisins, oraz markizy. Włączył telewizor, lecz nie znalazł nic godnego zainteresowania. Poskakał po kanałach i wyłączył urządzenie, które ostatnimi czasy wydawało się Jarkowi coraz bardziej bezużyteczne. Za to od niechcenia, zalogował się na portalu z grami. I tak się zagłębił w te gry, że nawet sam nie wiedział kiedy, wypił przy tym cały termos kawy i zjadł wszystkie ciastka które sobie przyniósł. A w południe rozpoczynało się sportowe studio, które trwało do późnego wieczora – był więc dobry sposób na to, aby skutecznie zabić czas. Jarek strasznie się denerwował tą kwarantanną i był przy tym niecierpliwy. Ale podbudowywał się psychicznie w ten sposób, że piątego dnia do północy, to jeszcze jest „pod górkę”. Ale od następnego dnia, to już będzie „z górki”!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz