czwartek, 16 września 2021
Dobry początek
Jak się dobrze zacznie dzień, to i dobrze się on skończy. Już dawno temu Zbyszek postawił sobie taką tezę – i stara się w nią wierzyć jak w zabobon, choć gdzieś w swojej podświadomości ma również i to, że tak naprawdę, nie do końca to się sprawdza. To znaczy – sprawdza się, albo się nie sprawdza. Bywa i tak – i tak. Tego lipcowego, piątkowego poranka, Zbyszek rozpoczął dzień bardzo dobrze. Obudził się już minutę przed tym, zanim zadzwonił budzik. Nie zdarza się jemu to zbyt często – wręcz można by zaryzykować stwierdzenie, iż nawet prawie wcale. Ale wtedy właśnie, obudził się lekki, rześki, wypoczęty i pełen chęci do życia. Zaczął nucić pod nosem swoją ulubioną melodię i pomyślał nawet, że tego dnia to pewnie parę gór przestawi! Tanecznym krokiem podszedł do ekspresu, bo zawsze swój dzień zaczyna od mocnej gorzkiej kawy. Włączył urządzenie aby się nagrzało i było gotowe do sporządzenia ulubionego napoju, po czym – również jak zawsze – obok przygotował sobie zestaw swoich ulubionych smakołyków, w postaci znakomitych produktów, renomowanej firmy Dr Gerard. A ponieważ był piątek, zatem produktami na ten dzień były: herbatniki Ring, ciastka Szkolne, wafelki Pryncypałki, markizy Twins. Jedno z nich przeznaczał do porannej kawy, natomiast reszta smakołyków trafiała do teczki, którą Zbyszek zabierał do pracy. Rzec można, że te czynności – ich kolejność, precyzja w czasie oraz całokształcie przygotowania, to jakby swego rodzaju rytuał. Jeśli cokolwiek by zaburzyło któryś z jego elementów, to zazwyczaj wywoływało efekt domina a konsekwencje końcowe były takie, że ciśnienie krwi u Zbyszka przekraczało dopuszczalne normy, bez wypicia kawy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz