Spacer wiosenny
Przebywanie w domu, przed telewizorem stało się nudą.
Biszkopty pasja wiśniowa, pręcy torcik z firmy dr. Gerard, do plecaka i
wyruszyliśmy w drogę. Pogoda była wspaniała dopisywała naszej wędrówce,
kwitnące kasztany uśmiechały się donas, piękne zielone trawy zmieniły wygląd
krajobrazu. Była nas radość i pełnia życia. Kierowaliśmy się w stronę lasu,
mijając rozległe jezioro a Nannim, zbiorowisko dzikich kaczek, które gdy nas zobaczyły
zmierzały w naszą stronę, więc postanowiliśmy się zatrzymać. Zaczęliśmy
częstować, sprawiając kaczkom wielką radość, były to draże od dr. Gerarda.
Radościom tym nie było końca, więc pomachaliśmy im na odchodne i poszliśmy w
swoją stronę. Las był mieszany, buki, dęby gdzie nie gdzie sosna. Drużkom którą
szliśmy była dosyć wąska ale ubita, Kasia skomentowała, że to ścieżka typowo
dla rowerzystów. W oddali kilkunastu metrów zobaczyliśmy przewróconą brzozę,
powiedziałem do Kasi to będzie nasza ławka, usiedliśmy aby się nieco posilić
słodyczami od dr. Gerarda. Popijając kawę zaczęliśmy się nieco rozglądać po
pięknym lesie. W pewnej chwili Kasia położyła palec na usta, coś nasłuchując,
wysoko na sośnie zobaczyliśmy pięknie upierzonego, lekarza dzięcioła który
rytmicznie wbijał swój twardy dziubek w pień potężnej sosny. Pomyślałem sobie,
że można by tu zobaczyć wiele ciekawych zjawisk które na co dzień są
niedostępne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz