Witam.
Poranny szybki prysznic, łyk kawy i ciasteczko herbatniki Ring ,,Dr Gerard”. I
byłam gotowa do wyjścia. Tego dnia wybierałam się na pokazy starych samochodów.
Do naszego miasta zjechały dziesiątki aut. Nie wiem z jakiej to okazji, ale
wiem, że taka impreza odbywa się w naszym mieście po raz pierwszy. Chciałam
zobaczyć jak najwięcej. Mąż niestety był w pracy, i poprosił mnie abym robiła
zdjęcia, dużo zdjęć. Miałam nadzieje, że po pracy zdąży jeszcze popatrzeć.
Kiedy byłam już gotowa, a do mojej torebki wkładałam paczkę ciastek Szkolnych
,,Dr Gerard”, oraz butelkę wody, usłyszał telefon. Kolega zapraszał mnie na
oglądanie aut. Ucieszyłam się, bo do miejsca gdzie miały one być, było dość
daleko. Może z pięć kilometrów. Fakt, że pogoda dopisywała i fajnie byłoby się
przespacerować. Ale jak jest auto, to czemu z drugiej strony nie skorzystać.
Zbiegłam do samochodu, usiadłam wygodnie, i w drogę. Jeszcze po drodze
zabraliśmy dwie osoby. Zapowiadało się wesoło. Żartowaliśmy, że dzisiaj ktoś
wróci z samochodem swoich marzeń. W sumie ja o żadnym nie marzyłam. W
samochodzie poczęstowałam wszystkich ciastkami CC ,,Dr Gerard”. Kiedy
dojechaliśmy na miejsce, paczka ciastek Szkolnych była pusta. Miałam nadzieję,
że może gdzieś jeszcze coś dokupię. Miałam ochotę na ciastka herbatniki Ring
,,Dr Gerard”. Zobaczymy co będzie dalej. Ale o tym w kolejnym poście.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz