środa, 15 września 2021

Wystawa starych aut cz.II

 

Witam. W poprzednim poście zaczęłam opisywać moje przygotowanie na wystawę starych aut. Na tą wystawę zabrał mnie kolega, ponieważ mąż był w pracy. Miałam nadzieję, że i on po pracy dołączy. Bardziej kocha te auta niż ja. W samochodzie kolegi znaleźli się jeszcze inni towarzysze naszej wyprawy. Zjedli moją całą paczkę ciastek Szkolnych i wafelki Pryncypałki ,,Dr Gerard”, i mieli ochotę na więcej. Miałam nadzieję, że dokupię jakieś słodycze ,,Dr Gerard” na miejscu. Kiedy dojechaliśmy, byłam w szoku. Tyle samochodów nigdy nie widziałam, nawet w komisach. Nie mogłam oderwać wzroku od kolorystyki aut.  Już od wejścia słychać było warkot silników, klaksonów i gwaru ludzi. Zaczęliśmy oglądać auto, po aucie. Jak się domyślacie część męska popłynęła w zadawaniu pytań dotyczących koni itp. rzeczy. Ja się na tym nie znam, ja jako kobieta patrzyłam na kształt, kolor. I wszystkie mi się podobały, chociaż nie ukrywam mojej słabość do samochodów dużych. I tam mi się oczka zaświecały. Niestety ciastka Szkolne i markizy Pryncypałki ,,Dr Gerard” nie było. Były lody, wata cukrowa i napoje. Spędziłam na tej plenerowej wystawie kilka godzin. Po pracy dołączył mąż i przywiózł nam coś słodkiego. Były to ciastka Szkolne ,, Dr Gerard”, aż trzy paczki. Zostaliśmy tam do samego wieczora. Nie nudziliśmy się. To fantastyczny klimat. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz