poniedziałek, 10 stycznia 2022

Styczniowy długi weekend nad Morzem.

          Dopiero zaczął się rok, a już mieliśmy długi weekend. Nie zdążyliśmy się zmęczyć pracą i nowymi metodami rozliczenia podatków, a już mogliśmy odpocząć na dowolnie wybranym boku. Zajadają przy tym Pryncypałki o smaku orzechowym firmy Dr Gerard. Okazało się, że siódmego mamy wolne w zakładach pracy i możemy wyfrunąć z gniazda. Jaki obrać kierunek? Północ, czy południe? Cała Polska jedzie w góry to My pojedziemy nad Morze. Do naszych kochanych Rowów. W ubiegłym roku nie udało się Nam tam pojechać, więc jest okazja to nadrobić. Przyznam się Wam, że jeszcze nigdy nie byłem zimą nad Bałtykiem. Dzieci chętnie się zgodziły. Auto w stu procentach sprawne, zatankowane po korek. Słodycze kupione. Ciepłe kurtki i pozostałe ubrania spakowane. Jedziemy. Wyjechaliśmy szóstego stycznie w Święto Trzech Króli, powrót zaplanowaliśmy na niedzielę po obiedzie. Tym razem zamiast dmuchanych zabawek plażowych, zabraliśmy plastikowe sanki. Mieliśmy nadzieję, że będzie śnieg i będziemy Marysię ciągnąć wzdłuż wody. Jednak miłość do moczenia nóg wzięła górę. Postanowiliśmy zamoczyć stopy, było super, zimno, ale super. Jak się domyślacie, większość lokali, restauracji było zamknięte. Mogliśmy liczyć na kawę parzoną w hotelowym barku i na czekoladowy Pryncytorcik przywieziony z domu. Spacery nad brzegiem były rewelacyjne, lekki mróz, miły wietrzyk i łabędzie. Ptaki nie były zbyt zadowolone, że wchodzimy na ich teren i zakłócamy spokój. W sobotę postanowiliśmy odwiedzić Łebę. Byliśmy tam dwadzieścia lat temu, domyślaliśmy się, że miasto się zmieniło, rozbudowało. Nie myliliśmy się, jednak nie straciło swojego klimatu. Zimą można spokojnie spacerować uliczkami oraz plażą, latem jest to niemożliwe. Taki tłok tam panuje. W niedzielę zrobiliśmy krótki pożegnalny spacerek i wracaliśmy do domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz