wtorek, 11 stycznia 2022

taczka

Ostatnio zadzwoniła do mnie babcia Gienia. Zapytała mnie, czy mógłbym do niej przyjechać i pomóc w naprawie taczki. Wiem, że kupiliśmy ją chyba ze dwa lata temu i służyła babci w różnych pracach ogrodniczych, a teraz w zimie moja babcia podwoziła na niej rąbane drzewo z szopy pod drzwi domu, by potem przenieść je do kotłowni.Jadąc do babci zajadałem moje ulubione słodycze z firmy Dr Gerard i zastanawiałem się, co mogło się zepsuć w tej taczce. Na miejscu okazało się, że to był bardzo prozaiczny powód. Gumowa opona od taczki popękała tak, że nie dało się jej dopompować. Powiedziałem babci, że skoczę do pobliskiego sklepu ogrodniczego i kupię nowe koło do taczki. Tak też zrobiłem, a po powrocie i zamontowaniu do taczki nazwoziłem dla babci spory zapas drzewa do kotłowni. Fajnie było potem siedzieć sobie z babcią przy herbatce i orzechowych pryncypałkach snując plany  na wiosenne zagospodarowanie ogródka, choć to dopiero początek stycznia nam się ukłonił.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz