środa, 8 czerwca 2022

Cisza przed burzą.

           W niedzielę spędzaliśmy czas na grillu. Zaprosił nas Kuzyn. Mieszka kilka kilometrów za miastem. Nasze dzieci bardzo lubią spędzać razem czas. Po południu spakowaliśmy biszkopty Kremówka śmietankowo – morelowa Dr Gerard, mięso, kiełbaski i pojechaliśmy. Na miejscu okazało się, że byliśmy pierwsi z zaproszonych gości. Pomogliśmy rozłożyć zastawę, stoły i krzesełka. W ciągu kilkunastu minut wszyscy już się zjechali. Każdy coś przywiózł. Kuzynka nie nadążała układać na stole. Lodówka pękała w szwach od jedzonka. Dzieci z ochotą sięgały po wafelki. Siedzieliśmy w ogrodzie, maluchy miały świetną zabawę, mogły korzystać z huśtawki, piaskownicy, domku na drzewie i z tego, co chłopaki wynieśli z domu. Starsze rodzeństwo zadbało o młodsze, więc Rodzice mogli w spokoju posiedzieć i „pogadać”. Znakiem, że czas wracać do domu były komary. Te małe insekty chciały nas zjeść w całości. Traktowały nas jak najlepsze słodycze.

          Wracając na noc do domu, nie wiedziałem, co mnie czeka od poniedziałku. Okazało się, że moje skarby chcą powalczyć o wyższą średnią na świadectwie. Marysia zapragnęła czerwonego paska. Brakowało jej trzy setne do średniej 4,75. W czasie lekcji rozmawiała z nauczycielami, okazało się, że wystarczy przygotować prezentację na komputerze. To Pani wystarczy, aby podnieść ocenę końcową. Tak się przejęła, że nie chciała nawet zjeść obiadu. Leciała do biblioteki po książki, następnie zagnała Mamę by pomogła jej zredagować treść. Wiedziałem, że i mnie dosięgnie niewidzialna ręka. Dostałem propozycję nie do odrzucenia, miałem pomóc jej w tworzeniu prezentacji na komputerze. Okazało się, że cała rodzina pracowała na jedną ocenę. Czego się nie robi dla dzieci? Mam nadzieję, że to wystarczy i Marysia dostanie ten pasek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz