Witam.
Narobiłam kłopotu sobie, i niestety sąsiadom. Pewnego dnia od rana zajęłam się
sprawami biurowymi. Dokumenty, papiery itp. rzeczy. Zrobiłam sobie kubas kawy z
mlekiem, oraz postawiłam wielki talerz słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. Na
talerzyku znalazły się ciastka wafelki Pryncypałki kokosowe i Listki kruche.
Jeszcze włączyłam pranie, i zabrałam się za prace biurowe. Chciałam zrobić
porządek na komputerze, i w segregatorach. Za oknem pogoda była byle jaka.
Zjadłam ciasteczko Listka kruchego ,,Dr Gerard”, i utonęłam w pracy. Nie wiem
ile czasu minęło, ale wiem tyle, że talerzyk ze słodyczami ,,Dr Gerard”,
zmalał. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. W drzwiach stała koleżanka,
i krzyczała co ja wyrabiam?. Nie wiedziałam, o co jej chodzi. W końcu spokojnie
powiedziała, że chyba ją zalewam wodą. Od razu pobiegłam do łazienki, nie myliła się. Moja łazienka pływała. Obie
zabrałyśmy się za sprzątanie. Z pralki wlała się woda. Byłam przerażona, ale
nie dawałam po sobie poznać. Kiedy posprzątałyśmy wodę z łazienki u mnie, poszłyśmy
do koleżanki. Z sufitu kapała woda. No cóż, troszkę mnie to kosztowało.
Żartuję, puszka dobrej farby, oraz mnóstwo słodyczy ,,Dr Gerard”. Koleżanka
była zadowolona, i ja też. Musiałam zmienić pralkę. Przymierzałam się do tego
już od kilku miesięcy, i w końcu zabrałam się za tą sprawę. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz