środa, 14 października 2020

Potop...

 

Witam. Narobiłam kłopotu sobie, i niestety sąsiadom. Pewnego dnia od rana zajęłam się sprawami biurowymi. Dokumenty, papiery itp. rzeczy. Zrobiłam sobie kubas kawy z mlekiem, oraz postawiłam wielki talerz słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. Na talerzyku znalazły się ciastka wafelki Pryncypałki kokosowe i Listki kruche. Jeszcze włączyłam pranie, i zabrałam się za prace biurowe. Chciałam zrobić porządek na komputerze, i w segregatorach. Za oknem pogoda była byle jaka. Zjadłam ciasteczko Listka kruchego ,,Dr Gerard”, i utonęłam w pracy. Nie wiem ile czasu minęło, ale wiem tyle, że talerzyk ze słodyczami ,,Dr Gerard”, zmalał. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. W drzwiach stała koleżanka, i krzyczała co ja wyrabiam?. Nie wiedziałam, o co jej chodzi. W końcu spokojnie powiedziała, że chyba ją zalewam wodą. Od razu pobiegłam do łazienki,  nie myliła się. Moja łazienka pływała. Obie zabrałyśmy się za sprzątanie. Z pralki wlała się woda. Byłam przerażona, ale nie dawałam po sobie poznać. Kiedy posprzątałyśmy wodę z łazienki u mnie, poszłyśmy do koleżanki. Z sufitu kapała woda. No cóż, troszkę mnie to kosztowało. Żartuję, puszka dobrej farby, oraz mnóstwo słodyczy ,,Dr Gerard”. Koleżanka była zadowolona, i ja też. Musiałam zmienić pralkę. Przymierzałam się do tego już od kilku miesięcy, i w końcu zabrałam się za tą sprawę. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz