poniedziałek, 19 października 2020
Słodka niespodzianka.
Tą jesień zapewne będziemy dlugo pamiętać, a to ze względu na tą parszywą pandemię.
Wciąż codzienne komunikaty mówią o dużych ilościach osób zakażonych. Tak to bywa kiedy nie wszyscy chcemy uwierzyć, że ten wirus naprawdę jest, i że naprawdę jest groźny.
Najgorsze, że pmimo stosowania maseczek, dystansu, dezynfekcji, to i tak możemy zostać zarażeni przez te osoby, które sobie bimbają.
Tak więc by uniknąć codziennych zakupów będąc w markecie zrobiłem sobie zapas słodyczy Dr Gerarda, by nie zabrakło ich do codziennej kawy.
W reklamówce znalazly się:
Pełnoziarniste ciastka zbożowe Vit’am
- ciastka Kremówka dekorowana
- pierniki Gingerbreads
- ciastka Listki kruche
wafelki Pryncypałki kokosowe.
Kiedy wróciliśmy z zakupów, tą pełną reklamówkę słodyczy zaniosłem do pokoiku z myślą, że później ją rozpakuję. W międzyczasie przyszła córka z wnukiem do nas na kaę poobiednią.
W kuchni usiedliśmy i w najlepsze rozkoszowaliśmy się kawą, a wnuczek niezauważony na czterech sobie powędrował.
Zrobiło się cicho, więc udałem się na poszukiwania Karolka.
Gdy zajrzałem do pokoju, w którym zostawiłem reklamówkę, ścięło mnie.
Reklamówka wywrócona, a nasz Karolek ma całą buzię i rączki w czekoladzie.
No to mi się oberwie, pomyślałem. To w końcu nic takiego, ale byle mu niż nie zaszkodziło.
Pozbierałem rozgniecione, pokruszone Pryncypałki, Zapewne najbardziej spodobały mu się ze względu na opakowanie, chyba że też mu najbardziej smakują jak mnie.
Karolka pod pachę i udałem się do łazienki, by sprawę zatuszować.
Buzię i rączki się domyły, ale na kaftaniku ślady zostały. No trudno, nic się nie ukryje.
Na szczęście córka miała dobry humor i obeszło się bez narzekania.
To się wypierze, byle Karolek był zdrów.
Minęło już dwa dni, ale jak do tej pory z Karolkiem jest ok, więc nie zaszkodziły mu Pryncypałki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz