poniedziałek, 19 października 2020

Tynk cukierniczy?

          Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam… tak wczoraj śpiewaliśmy mojemu bratankowi. Duży z niego chłop. Skończył pięć lat. Imprezę typu Kinder party przygotował mój brat, czyli ojciec jubilata. Były skrzydełka w ostrej panierce, kiełbaski, jajeczka, sałatki. Nie mogło zabraknąć tortu, placków i deserów. Dzieci miały swój zakątek, na stoliku były napoje niegazowane oraz słodycze „dr Gerard”. W oczy rzuciły mi się pierniki Gingerbreads i ciastka Listki kruche. W centralnym miejscu na stole stał tort. Taki kolorowy, z masą cukrową i marcepanowymi figurkami. Wyglądał tak zachęcająco, jednocześnie tak ładnie, że szkoda było go ciąć. Po prostu dzieło sztuki kulinarnej. Te figurki to były postacie kreskówek. Jak przypomnę swoje urodziny za dzieciaka i jak dekorowany był tort, to smutno się robi. Kiedyś robiło się czopy z kremu lub szprycą kulawe napisy i wisienki układane na kremie. Teraz to sztuka, kremy, TYNKI, masy cukrowe lub marcepanowe, zdjęcia żelowe lub na opłatku, figurki i listki oraz kwiatki cukrowe. Brokaty, barwniki, cyferki, literki wszystko można kupić.

          Pewnie się zastanawiacie, dlaczego wyróżniłem słowo TYNKI? Dlatego, że po raz pierwszy spotkałem się z tą nazwą związaną z cukiernictwem a nie z budowlanką. Dopytywałem brata, co to jest? Skończył szkołę gastronomiczną, więc musi wiedzieć. Nie myliłem się. Wytłumaczył mi, że tynk, czyli krem nakłada się na dopiero, co złożony tort. Na boki i górę, przed nałożeniem masy cukrowej lub marcepanowej. Po to, aby wyrównać i wygładzić tor. Czasami tynkiem zasłaniamy różnego rodzaju pęknięcia, wgniecenia czy dziury. Najczęściej jest to krem ma bazie utartego masła albo z mlekiem kondensowanym słodkim albo z białkami jaj i cukrem. Taką masę nie wkładamy do lodówki. Nakładamy na biszkopt a następnie dekorujemy masą cukrową.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz