I tak po około dwudziestu minutach jazdy koleją SKM dotarli oni do stacji docelowej. Tu wysiedli z kolejki i ruszyli pieszo na miejsce zbiórki skąd ma odjechać ich autobus na grzybobranie. W czasie drogi tak samo jak w pociągu Ola raz po raz wyciągała z siateczki wafelki pryncypałki o smaku kokosowym od jak mawia najlepszego producenta tych słodkości jakim jest ich wytwórca Dr Gerard, których to pokaźną ilość wzięli z sobą w siateczkę specjalnie na ten wyjazd. I tak chrupiąc ulubione wafelki dotarli na miejsce zbiórki czyli na parking przed zakładem pracy pana Witolda. Następnie po dotarciu na miejsce zbiórki Ola poszła zająć miejsce w autobusie, a pan Witold wdał się jeszcze z kolegami w dyskusję na temat dzisiejszego grzybobrania którzy to małą grupką stali koło autobusu i czekali na jego odjazd. Wreszcie kierowca zatrąbił klaksonem co oznaczało aby zająć miejsce w autobusie bo nadeszła pora odjazdu. Ola zajęła miejsce obok szyby i teraz przyglądała się przez nią zmieniającemu się krajobrazowi. Widać było jak to o tak wczesnej porze miasto budzi się do życia. Na przejściach dla pieszych można było dostrzec ludzi którzy to w pośpiechu gdy tylko zapaliło się dla nich zielone światło gdzieś się spieszyli przechodząc szybko przez pasy by potem niknąć gdzieś za zaułkami budowli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz