poniedziałek, 19 października 2020

Na basen

Można by powiedzieć, że zmówiliśmy się w samą porę, a to chyba z nudy siedzenia w domu, wymiana telefonów małe co nieco i już wszyscy siedzimy w samochodzie gotowi do wyjazdu. Wszystko na wesoło, podjadamy, pierniki gingerbrerbsi inne słodycze od dr. Gerarda, a tu niewypał, kiedy podjechaliśmy na miejsce okazało się ze basen nieczynny z powodu korono wirusa. Nasze wesołe buźki zrobiły się smutne i ponure, z tej oto racji musieliśmy przestawić się na coś innego. Wiolka wpadła na taki pomysł zapraszając wszystkich do swojego domu, na dobrą kawę i ciasto budyniowe na markizach mafijnych z musem jabłkowym z przepisu ze strony dr. Gerarda. Jacek szybko przyniósł drewna do kominka, ja pobiegłem z pomocą, i w krótkim czasie ogień płonął na kominku, deszcz i wiatr hulał za oknem, a my stara zgrana paczka, siedzieliśmy w ciepłym i przytulnym mieszkaniu, popijając złoty napój zajadając słodycze od dr. Gerarda. Nastrojowa muzyka wtórowała nam do wspólnego towarzystwa, czas mijał na wesoło, było już dosyć późno więc czas aby wracać do domu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz