niedziela, 10 lipca 2022

W góry nr.2

 

 Często rozmawiam z rodzicami przez telefon zwłaszcza, gdy  jedziemy do dziadków. Oni są już w podeszłym wieku i czasem potrzebują pomocy. Niestety nie chcą zamieszkać z żadnym dzieckiem. Rodzice chcieli przyjechać na weekend, ale nie ma dodatkowego łóżka. Wspólnie uzgodniliśmy, że przywiozą materac i dzieci będą na nim spały. W domku babci są dwa pokoje w jednym śpią dziadkowie, w drugim wczasowicze, a w trzecim ja z moją rodziną. W lecie przeważnie dwa pokoje zajmują goście, bo babcia ma parę złoty n życie. Często są co rok te same osoby lub z polecenia. Dwie osoby zrezygnowały dlatego przyjechaliśmy na wypoczynek. Rodzice przyjechali w piątek po południu. W tym czasie byliśmy na dłuższym spacerze. Wchodząc do domu pomyślałam, że to jakiś większy samochód nadjechał, bo cała kuchnia w pakunkach. Moi rodzice nie mają umiaru. Jak kupują, to z pełną werwą. Ulokowaliśmy wszystkie  rzeczy w  przeznaczone miejsce i dopiero mogliśmy porozmawiać. Następnego dnia już nie musiałam gotować obiadu, bo po południu zrobiliśmy grilla. Natomiast babcia upiekła dwa ciasta drożdżowe ze wiśniami. Ja z mamą robiliśmy pół dnia generalne porządki w domu włącznie z myciem okien. Mężczyźni zajęli się cięciem i układaniem drzewa na zimę. Pociechy  poszły z babcią do przydomowego ogródka, w którym rosną warzywa i kwiaty. Po południu wynieśliśmy stół na podwórko oraz potrzebne produkty na grill.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz