środa, 11 września 2019

Na polowaniu.


          Zaczął się nowy rok szkolny. Niby fajnie, dzieci mają zajęcia, rodzice trochę spokoju. Jednak ten okres wiąże się z zwiększonymi wydatkami. Po wakacjach wszystkie ubrania skurczyły się w praniu a wyprawka do szkoły jakoś zrobiła się dziwnie droga. A wszystko wyjaśnia się na pierwszych zebraniach z rodzicami. Kto będzie w trójce klasowej, ile na komitet, ile ubezpieczenie, ile fundusz klasowy i co trzeba kupić do klasy. Myśląc o tych wydatkach, trzęsę się z nerwów. Pomagają mi słodycze „dr Gerard”, po nich zawsze się uspokajam. Miałem dobre przeczucie, żona wróciła z zebrania bez kasy i z funkcją wiceprzewodniczącej rady rodziców. Ciekawe, kto będzie jej pomagał, gdy będzie w pracy? Oczywiście, że na mnie to spadnie. Wracając do zakupów szkolnych, muszę wspomnieć o mega wyprawie na polowanie. Nie na zwierzynę, lecz na promocje i na odzież w rozsądnej cenie. Gdy to się uda, zostaje jeszcze kupno plecaka, worka, butów halówek, zeszytów i całej wyprawki papierniczo – plastycznej. Bez uzupełnienia węglowodanów i czegoś na nerwy nie damy rady. Zakupy te zaplanowaliśmy na jedyny wolny dzień mojej żony. Wiadomo, że w weekend są takie kolejki, że szok. Parking był pusty, to dobra nowina, można przypuszczać, że nie ma tłoku. Jednak po godzinie szukania spodni, bluz, koszulek postanowiłem zrobić sobie pauzę. Wyszedłem ze sklepu otworzyłem bagietki Baguettes Tomato&Olive Oil – nowość Dr Gerarda i odpoczywałem siedząc obok innego znudzonego tatusia. A to dopiero początek, potem były poszukiwanie butów i plecaka dla Marysi. I kolejne przekąski draże, krakersy MIX solone itd. Za każdym razem towarzyszyli mi inni mężczyźni, z którymi rozumiałem się bez słów. Wystarczyło spojrzeć na nasze zmęczone i przerażone twarze oraz tobołki przed nami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz