wtorek, 14 kwietnia 2020

Pomoc sąsiedzka


Witam. O rany, ale jestem przejedzona i słodka. Słodycze firmy ,,Dr Gerard” gościły na moim stole. Nie tylko ja kupiłam kilogramy tych łakoci, ale także moja kuzynka nie omieszkała przynieść kilka paczek ciastek Pryncytorcika i Draży. Na pewno nie zmarnowały się, jeszcze kilka paczek mam schowane . Dni świąteczne przebiegły spokojnie, pogoda dopisywała. Całą rodziną, i razem z gośćmi spacerowaliśmy ulicami naszego miasta, by troszkę odpocząć od jedzenia. Kiedy wróciliśmy do stołu, znów zaczęła się biesiada. Mięsko, sałatki, jajeczka oraz kilogramy słodyczy ,,Dr Gerard”, lądowały w naszych brzuszkach. Dzieciaczki zajadały się ciastkami Biszkoptami Pasja wiśniowymi i Drażami. Odchodziły od stołu, by na chwilkę pobawić się, a potem wracały po ciastka Draże. Bawiło nas to, i zastanawialiśmy się, gdzie się to wszystko pomieści w tak małych brzuszkach. W lodowce troszkę zostało jedzenia, które zamroziłam. Jednak były też takie rzeczy, które nie dały się zamrozić. Takie jedzenie zaniosłam do sąsiadów. Starsze małżeństwo,  które chętnie korzysta z moich gotowych dań. Ja nie wyrzucam, a oni nie muszą gotować. Sytuację materialną nie mają za ciekawą, więc pomagam im jak mogę. Na święta chciałam ich zaprosić, ale odmówili. Powiedzieli, że są to święta rodzinne. Byłam u nich na chwilkę, z życzeniami i czymś słodkim, czyli ciasteczkami Pryncytorcikiem ,,Dr Gerard”. A teraz czas na sprzątanie po świętach. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz