Pierwszego kwietnia jest prima aprilis. W tym dniu
obchodzimy dzień żartów, wprowadzaniem w błąd. Historia tego zwyczaju nie jest
dokładnie znana. Aktualnie jest obchodzony na całym świecie. W Polsce ten
zwyczaj jest już od 16 wieku i trwa nadal. W obecnej chwili sytuacja na całym
świecie jest poważna z powodu pandemii wirusa. Nikt nie ma ochoty do żartów i
śmiesznych psikusów. Ludzie siedzą zamknięci w domach. Dzieci uczą się zdalnie.
Wciąż są nowe zaostrzenia. Nie dziwię się, bo to dla naszego wspólnego dobra.
Jednak na przekór wszystkim postanowiłam domowników oszukać. Małej Kasi
powiedziałam, że piesek zaczął mówić, a Marcinkowi, że auto na baterie samo
jeździło po kuchni. Potem wytłumaczyłam im moje żarty. Postanowiliśmy wspólnie
zrobić mężowi żarcik. Włożyliśmy do dużego pudełka ciastka wielozbożowe z
dodatkiem buraka produkcji Dr Gerard. Obok niej karteczkę prima aprilis. Ładnie
zapakowałam, by od razu nie poznał żartu. Gdy mąż przyjechał z pracy
powiedzieliśmy że ma przesyłkę kurierską. Był bardzo zaskoczony. W połowie
otwierania przesyłki dzieci krzyczały prima aprilis. Wyjął ciastka i zaczął się
śmiać. Od razu rozpakował ciastka i wszystkich poczęstował. Maluchom spodobał
się ten dzień, bo wymyślali niewinne żarciki. Także podchodzili do stołu, aż
schrupali wszystkie ciastka Dr. Gerarda. Wieczorem po kąpieli pociechy szybko
zasnęły, a ja miałam chwilę odpoczynku. .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz