Dni mijają szybko i bez wyrazu – a wszystkie pochmurne i deszczowe – jeden podobny do drugiego. Taka jest jesień właśnie. Czujemy ją w powietrzu – w zapachu – zapach opadłych, wilgotnych liści nie budzi miłych skojarzeń. Buro-szare przygasłe kolory nie cieszą naszych oczu. Narastający od czasu do czasu szum wiatru i stukot dżdżu o parapety przyprawia o dreszcze. Te zjawiska atmosferyczne i przemiany w przyrodzie nie są niestety obojętne dla naszych zmysłów a w konsekwencji dla samopoczucia. Chcemy czy nie – czasami dopada nas obniżenie nastroju. Smutek, niechęć, zmęczenie – chyba każdemu są znane. Jak przed tym się bronić? Często pada pytanie. Jest wiele porad i sposobów, zresztą często bardzo trafnych: na przykład o odpowiedniej diecie na sezon jesienno-zimowy. W takie chłodne dni zalecana jest dieta zapewniająca odpowiednią ilość energii oraz zwiększająca naszą odporność. Po drugie ważna jest aktywność fizyczna – trzeba po prostu się ruszać nawet gdy się bardzo nie chce. Hobby – indywidualne zamiłowania i aktywności z nimi związane także wnoszą wiele radości w nasze jesienne egzystowanie. I co jeszcze? Na pewno przyjaciele – kontakty z bliskimi są wielkim wsparciem w każdej sytuacji, w każdej chwili. Ale tak naprawdę to każdy z nas powinien sam indywidualnie znaleźć swoje własne antidotum na jesienną melancholię. Czasami łączy nas wiele a czasami wiele nas różni. Ja na przykład na poprawę nastroju czasami sięgam po słodycze. Mam takie swoje ulubione pełnoziarniste ciastka zbożowe Vit’am oraz pierniki Gingerbreads od Dr Gerarda – a zatem jest prozdrowotnie a zarazem energetycznie i do tego ten smak, za którym przepadam! I właśnie to stawia mnie do pionu najbardziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz