Po przerwie na kawę wróciłam do układania ubrań.
Postanowiłam jednak jeszcze raz zrobić selekcje i pozbyć się paru rzeczy. Nie
mogłam przymierzyć, bo się w nich nie mieściłam. Zrobiłam selekcje na trzy
części. Pierwsza do kosza, druga do oddania biedniejszym, trzecia na wszelki
wypadek. Może schudnę przez wakacje. W trzecim worku było najwięcej ubrań. Podpisałam
go i ukryłam w piwnicy, by mąż go nie widział. On w swojej szafie ma zawsze porządek.
Jak to robi, nie mam pojęcia. Uprane rzeczy muszę mu równo położyć, bo się
denerwuje. Jest pedantem i czasami
trudno z nim wytrzymać. Wszystko chce mieć na swoim miejscu. To pewnie dobrze,
ale z małymi dziećmi jest to niemożliwe. Też musiał zająć się obowiązkami
domowymi. Po kolei zaglądałam do
wszystkich szaf robiąc porządki. W kuchni najwięcej przebywam i też poświęciłam
jej sporo czasu. Szuflady wyjęłam i umyłam. Na koniec zapisałam co muszę
dokupić. Na podwórku jest zimno dlatego postanowiłam odmrozić lodówkę.
Wyłożyłam na taras koszyki z lodówki i przykryłam ręcznikiem. Do lodówki
włożyłam brytfanki, a koło niej ścierkę. Następnego dnia przebudziłam się
wcześniej. Postanowiłam wykorzystać ciszę i na spokojnie umyć lodówkę. Po pracy
zrobiłam sobie kawy z dodatkiem moich ulubionych wielozbożowych ciastek z
burakiem. Wyjęłam z zapasów już ostatnią paczkę. W najbliższej przyszłości będę
musiała zaopatrzyć się w te smakołyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz