Na wsi rozpoczęła się
praca na polu i w ogrodzie. Mąż Marcin wyjechał pierwszy raz traktorem, by
przygotować ziemię pod sadzenie jarzyn. Ja uzbrojona w maseczkę ochronną i
rękawiczki poszłam do sklepu ogrodniczego. Zakupiłam parę drzew owocowych,
krzewów borówki, oraz bratki. Wspólnie z córką i małym Marcinkiem posadziliśmy rośliny
wzdłuż kostki. Potem poszliśmy do ogródka zasadzić borówki i drzewka. Dzieci
bardzo lubią przebywać na świeżym powietrzu. Niestety w mieście z powodu korona
wirus muszą przebywać w domach. Pod wieczór wróciliśmy zmęczeni po pracy na
świeżym powietrzu. Dzieci bardzo zgłodniały więc na deser dałam im ciastka
wielozbożowe z burakiem produkcji Dr. Gerarda. Parę dni temu jadły pierwszy raz
i musiały przyzwyczaić się do niecodziennego przysmaku. Teraz same się o nie
upominają. Wieczorem rozpoczęłam łuskanie orzechów, bo święta tuż, tuż. Maluchy
podchodziły i mi podjadały. Mąż usiadł obok i pomagał łuskać. Dzieci chciały,
żeby było dużo orzechów w cieście. Obiecałam im pyszny przysmak, jak nie zjedzą
wszystkich orzechów. Po godzinie zrobiliśmy porządek z orzechami. Gdy domownicy
poszli spać miałam chwilę odpoczynku. Wtedy lubię sobie posiedzieć w
ciszy. Na talerzyku leżały smaczne
ciastka Dr. Gerarda, to je schrupałam. W tym roku będą smutniejsze i
skromniejsze święta. Nie będziemy się odwiedzać. Jednocześnie może bardziej
zbliżymy się do swoich najbliższych. Wspólne zabawy, rozmowa z dziećmi pomoże
nam bardziej zrozumieć wartość rodziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz