Witam.
Czasami każdy tak ma, że poddaje się reklamom, lub osobom które reklamują różne
rzeczy. I tak też wpadłam w pułapkę reklamową. Któregoś dnia zajrzała do mnie
koleżanka z ciasteczkami Krakersami faces ,,Dr Gerard”, i jak na złość
przyniosła moje ulubione czyli ciastka Pałeczki kremowe dekorowane. Zrobiłam
coś do picia. Usiadłyśmy na kanapie i zaczęłyśmy rozmawiać. Koleżanka opowiadała,
że była na super szkoleniu i tam zapoznała się ze świetnymi kosmetykami. Skóra
pięknieje w oczach, wygładza się , napręża itp. rzeczy. Jadłam ciastka Pałeczki
kremowe dekorowane, i słuchałam z nieukrywanym zaciekawieniem. Cena dobra, i
miałam wyglądać jak milion dolarów w miesiąc. Oczywiście chodzi tylko o twarz. Dopiłyśmy
kawkę, i koleżanka poleciała do pracy. Kolejnego dnia była już u mnie z nową
paczką słodyczy ,,Dr Gerard” i oczywiście cudownym eliksirem młodości. No cóż,
przekonała mnie. Wyskoczyłam z dwóch stówek. Koleżanka po otrzymaniu kasy,
pobiegła do pracy. Postawiłam krem na szafce w łazience i zabrałam się za
przygotowaniem obiadu. Po godzinie zadzwoniła koleżanka z pytaniem, czy już
skorzystałam z kremu. Odpowiedziałam jej, że jeszcze nie miałam na to czasu. Schrupałam
ostatnie ciasteczko Pałeczkę kremową dekorowaną ,,Dr Gerard”, i udałam się do łazienki aby
przygotować moją twarz, aby zażyć cudowny eliksir. Nie zrobiłam tego ponieważ
usłyszałam dzwonek do drzwi. Do domu wrócił mąż z zakupami. A w zakupach były słodycze
,,Dr Gerard”. Smarowanie odłożyłam na później. Co było dalej o tym w kolejnym
poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz