Za oknem biało, gdzie nie spojrzę biało. Jeszcze kilka dni temu, gdy mądre głowy z telewizji zapowiadały taką zimę, nie wierzyłem. Teraz na balkonie (okresowa lodówka) śnieżna pierzyna. A pod nią garnki z obiadem. Jak zgadnę, który na dzisiaj? Będę musiał odśnieżyć balkon. Dobrze, że słodycze „dr Gerard” trzymam w kuchni. Mam je zawsze pod ręką. Kiedy chcę sięgam ciastka Pasja wiśniowe albo wafelki. Moja ukochana jak chce przygotować desery z ciastkami, to też wie gdzie je znajdzie. Musiałem przerwać pisanie, piesek wołał na dwór. W czasie spaceru, śnieg sypał, wiatr wiał z każdego kierunku. Momentalnie miałem całe mokre okulary. Po kilku metrach na własnej skórze odczułem piękno zimy. Okazało się, że pod świeżym śniegiem była zamarznięta kałuża. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio zaliczyłem taką „glebę”, wstałem szybciej niż upadłem. Ręce całe, nogi też, okulary na nosie, tylko psinka trochę zdezorientowana. Co jej Pan robi? Po powrocie do domu wysuszyłem pupila i mogłem usiąść do komputera i ciastek. Mimo upadku nie zmieniłem mojego stosunku do zimy. Jest to moja ulubiona pora roku. Kocham śnieg i niskie temperatury. Uwielbiam wieczorne spacery z rodziną. Noce są wtedy jasne i wszystko widzę. Dlatego korzystamy z okazji i zabieramy sanki dla Marysi, psa i idziemy na godzinną wędrówkę. Przed wyjściem szykujemy sobie drobną przekąskę, mogą to być Pryncypałki Black&White – nowość od Dr Gerard albo markizy. Po powrocie ciepła kąpiel i spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz