W sobotę byliśmy z dziećmi na imieninach u mojej siostry Dorotki. Także przyjechali rodzice i brat z rodziną. Było to rodzinne przyjęcie. Na tą okazję mama usmażyła pączki. Cały rok czekamy na jej wypieki, bo są puszyste, nie nasiąknięte tłuszczem. Takich dobrych nie kupię w sklepie. Natomiast z pomocą małej córeczki Małgosi usmażyłam faworki z podwójnej proporcji, żeby było więcej. Oprócz tego zawiozłam dwie paczki smacznych biszkoptów pasja w polewie czekoladowej produkcji Dr. Gerarda. Dorotka upiekła dwa rodzaje ciast orzechowiec i bananowiec. Stół uginał się od tych słodkości. Zgodnie stwierdziliśmy, że nie będziemy myśleć o kaloriach i potraktujemy jako tradycyjny tłusty czwartek. Dzieciom najbardziej smakowały biszkopty, bo szybko zniknęły ze stołu. Tak więc zajadaliśmy się do oporu tymi łakociami. Dobrze, że nikt z nas nie choruje na cukrzyce, ponieważ musiałby się ograniczać. Małgosia i Andrzejek bawili się z kuzynkami. Trochę rozrabiali, bo chcieli się popisać swoimi umiejętnościami. Przez pół godziny razem z nimi układałam puzzle i rysowaliśmy kredkami na bloku rysunkowym. Potem włączyłam im bajkę, wtedy mieliśmy na chwilę spokój. Bardzo cieszyłam się z naszego rodzinnego spotkania, bo w takim składzie rzadko się widujemy. W miłej atmosferze czas upłynął i żegnając się wróciliśmy do domu. Szybko wykąpałam maluchy, bo były bardzo marudne. Ja też po całym dniu czułam się z męczona i postanowiłam wcześniej pójść do spania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz