poniedziałek, 8 lutego 2021

Tradycyjny tłusty czwartek.

 

 Miałam parę dni zeszłorocznego urlopu i musiałam go wykorzystać. Więc postanowiłam zrobić generalne porządki w szafach oraz poszyć odłożone rzeczy. Rano zostawałam sama w domu, bo mąż był w pracy, a dzieci w szkole. Wtedy nikt mi nie przeszkadzał w zaplanowanej pracy. Gdy się zmęczyłam, to robiłam sobie chwilę wytchnienia przy kawie i moich ulubionych  biszkoptach  Pasja wiśniowa  w polewie czekoladowej produkcji Dr. Gerarda. Bardzo lubię te słodycze. Nawet bym zjadła całą paczkę przy jednej kawie. Dlatego muszę wydzielić sobie na talerzyk dzienną porcje. Jedząc ciasteczka rozmyślałam o tłustym czwartku. Rok temu smażyłam pączki i faworki, a w tym roku jeszcze nic nie robiłam. Więc postanowiłam  w środę usmażyć, by dzieci mogły sobie wziąć do szkoły. Następnego dnia z samego rana pojechałam do sklepu po spirytus, drożdże i twardą różaną marmoladę. Po przyjeździe od razu wyrobiłam ciasto na tradycyjne pączki, które zawsze mi się udają. Sporo jest przepisów w Internecie, więc nie będę podawała. Tylko trzeba pamiętać o kilku zasadach. Mianowicie, gdy wyrabiamy i ciasto leżakuje musi być ciepło w kuchni bez przeciągów, koniecznie pod koniec wlać spirytus,, by nie wchłonęły tłuszcz. Dodatkowo uskrobać parę ziemniaków i smażyć razem z pączkami. One zmniejszają temperaturę tłuszczu. Przed przyjściem dzieci usmażyłam pączki i polałam lukrem. Domownicy bardzo się ucieszyli ze słodkiej niespodzianki. Ja tylko zjadłam jednego, bo nie mogę jeść tłustych potraw. Jednak lepiej mi smakują ciastka Dr. Gerarda.            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz