Co za weekend!
Tym razem wyjechaliśmy rodzinie na weekend. Wszyscy czyli całe rodzeństwo, rodzice oraz cała ferajna najmłodszych w rodzinie. Wesoła gromadka. Najpierw szykowanie jedzenia, zakupy owoce, napoje i oczywiście słodycze, ciastka dr Gerarda obowiązkowe. Wynajęcie domku dla tylu osób nie było łatwe jednak udało się. Mieliśmy piękny, ogromny dom Tyrolski z wielkim ogrodem w którym dzieciaki mogły wieczorami szaleć na świeżym powietrzu a my robić grilla. Było wesoło. Całą grupą zaraz pierwszego dnia wyruszyliśmy na podbój Śnieżki. Jak wiadomo najwyższego szczytu w Karkonoszach. A muszę wspomnieć, że wielu z naszej licznej grupy po raz pierwszy było w górach. To wyczyn. Pogoda cudna, wymarzona na wejście. Zaczęliśmy wspinaczkę od pozostawienia aut na parkingu przy kościele Wang. Warto go zwiedzić . Do jego budowy nie użyto metalowych gwoździ. Jak my szliśmy jeszcze był zamknięty. Dotarliśmy do schroniska Samotnia gdzie zrobiliśmy przerwę na mały posiłek oraz kawę z termosu i ciastka Kremisie oraz markizy
dr Gerarda. Piękne, malownicze widoki na Mały Staw oraz strzeliste ściany Kotła Małego Stawu więc odbyła się sesja zdjęciowa. Ruszyliśmy w dalszą drogę całą grupą. Jednak po dotarciu do Strzechy Akademickiej część została i doszła do wyciągu w dół. Reszta dzielnie zdobyła Śnieżkę. Ile radości było a jakie widoki, widoczność doskonała. Tego dnia już mieli dosyć wycieczek ale bardzo się wszystkim podobało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz