Witam.
W poprzednim poście pisałam, o dniu, w którym nie wiedziałam co ze sobą mam
zrobić. Siedziałam z kubkiem kawy i słodyczami firmy ,,Dr Gerard”. W pewnym
momencie zapukał kolega do drzwi, i oświadczył mi, że dzisiaj jest dzień
szkolenia z nordic walking. Czyli mam szkolić jego, i jak okazało się po chwili
jeszcze dwie osoby. Było ciastko Krakersy Artur ,,Dr Gerard”, i zaczęliśmy. Po
jednym dniu, umówiliśmy się kolejnego dnia. O dziesiątej rano z paczką ciastek
Krakersów Artur ,,Dr Gerard”, wyszłam przed swój blok. A tam miła
niespodzianka. Czekało na mnie nie trzy osoby, a sześć. Nie ma to jak poczta
pantoflowa, rozeszło się to szybko jaka
ze mnie fajna, darmowa instruktorka nordic walking. I ruszyliśmy w drogę. Schowaliśmy
się przed spojrzeniami ludzi, i dopiero tam rozpoczęliśmy zajęcia od rozgrzewki
itp. rzeczami. Po tym czasie wyruszyliśmy na trasę. Byłam zadowolona,
wiedziałam już co mam ze sobą robić, i mogłam pomagać innym. Na trasie
robiliśmy sobie przerwy i zajadaliśmy się słodyczami ,,Dr Gerard”. - Ciastka
pełnoziarniste I ciastka Kremisie smakowały wszystkim i dodawały siły do
dalszych marszów. Trzy godzinki na spacerze, pobudziły naszą wyobraźnię,
zaczęliśmy snuć wizję osiedlowego klubu nordic walking. Nie był to zły pomysł,
wiele osób siedzi zamkniętych w swoich domach, i też nie wiedzą co mają ze sobą
zrobić. A tu dwa, a właściwie trzy w jednym: pyszne ciastka Krakersy Artur ,,Dr
Gerard”, ruch na świeżym powietrzu i miłe towarzystwo. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz