piątek, 11 czerwca 2021

Za szafą

 

Witam. Cudne mam dni, pełne słońca i słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. Siedząc na ławeczce pod blokiem, popijając kawę i jedząc ciastka Krakersy Artur ,,Dr Gerard”, usłyszałam wrzask. Automatycznie wstałam, i zaczęłam się oglądać. Szukałam miejsca skąd usłyszałam krzyk. Niestety nic nie zobaczyłam, pomyślałam, że mi się przesłyszało. Jednak po kilku minutach znów było to samo. Teraz głos dobiegał z piwnicy. Postałam po schodach na dół. W piwnicy było ciemno, zaświeciłam światło, i znów nasłuchiwałam. Ponownie usłyszałam cichy krzyk. Wiedziałam z jakiej piwnicy on dobiega. Poszłam tam, i oczom nie wierzyłam. Starsza pani, sąsiadka z góry zaklinowała się za ogromną szafą. Jak zaczęła mi tłumaczyć, chciała coś wyciągnąć, i tak tam została. Ucieszyła się na mój widok. Starałam się odsunąć szafę, ale nie była to prosta sprawa. Musiałam coś zrobić. Pobiegłam po pomoc do kolegi. Po chwili szamotaliśmy się z wielką szafą, ale udało się. Pani była wolna, ucieszona. Podziękowań nie było końca. Była wystraszona. Zamknęłam piwnicę, a sąsiadkę posadziłam na ławce. Dałam jej szklankę wody z cytryną oraz ciastko Krakers Artur ,,Dr Gerard”. Próbowałam ją uspokoić. Udało się. Odpoczęła, uspokoiła się, a potem wyruszyła na zakupy. Jak się okazało po kilka paczek Markiz ,,Dr Gerard”. Były to  ciastka pełnoziarniste i ciastka Kremisie. Poprosiła, abym podzieliła się nimi z kolegą, który pomagał w akcji, wyciągania sąsiadki za szafy. Teraz to się śmiałyśmy obie z tej sytuacji. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz