Wrześniowe powietrze rześkie i wilgotne dodaje energii, która jest niezbędna do zrywania żółciutkich dorodnych antonówek. Marta wspina się na drabinę by sięgnąć te najpiękniejsze ukryte na górnych partiach starej jabłoni. Dawne odmiany jabłek uchowały się w rodzinnym sadzie łącząc pokolenia. Dziadek, później tato wspinali się na te rozłożyste konary za młodu. Teraz czas na Martę i Olę a następnie któż to wie – może ich dzieci. Marta zwinna i silna dziewczyna napełnia w ekspresowym tempie przepastne kosze, rozmyślając przy tej okazji. Cisza, osamotnienie oraz mglista aura wzmagają nostalgię, która z każdą minutą coraz bardziej wypełnia jej serce. Gdzie podziała się radość i młodzieńczy optymizm. Wygasł wraz z odejściem ukochanego dziadka. Czasami wspomnienie najdroższych osób sprawia ból i to jest właśnie taka sytuacja. Jednak oto pojawia się nadzieja jak ten promyk słońca, który przedarł się przez rozstępującą się powoli mgłę. Ból minie a dziadek będzie żył w jej sercu jako dobre, ciepłe wspomnienie. I nagle między jabłoniami pojawia się Zuza i wzywa Martę na kawę i jej ulubione ciasteczka od Dr Gerarda – Ciastka Mafijne Lemon, które zawsze poprawiały jej humor. Tym razem też tak będzie, zwłaszcza że uczucie osamotnienia mija. Pustkę wypełniają ludzie, ci najbliżsi którzy są wokół, którzy czują tak sam jak ona. Ciastka Mafijne Lemon mają ten zdecydowany smak cytryny, który pozytywnie działa na zmysły. Wypełnia optymizmem i pozwala czerpać siły z wspólnego posiłku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz