Ten dźwięk domofonu wyrwał pana
Witolda z rozmyślań o lodówce i teraz leniwym krokiem udał się w stronę gdzie
dochodził głos brzęku czyli do domofonu. Szybkim ruchem ręki uniósł słuchawkę
domofonu do ucha i po drugiej stronie ktoś się odezwał. Nie trudno było się domyśleć, że to jest ich mechanik do
lodówki. Po krótkiej rozmowie pan Witold nacisnął na przycisk zwalniający
blokadę drzwi na klatkę schodową odłożył słuchawkę i ruszył do przedpokoju aby
otworzyć drzwi wejściowe fachowcowi. Trwało to zaledwie chwilkę gdy już dzwonił
dzwonkiem do drzwi wejściowych do mieszkania, a pan Witold go wpuścił i od razu
udali się do kuchni gdzie znajdował się ten powód wizyty mechanika czyli jak
wiemy awaria ich lodówki. Fachowiec zaczął bacznie jej się przyglądać na koniec
wyciągnął jakiś przyrząd i zaczął robić jakieś pomiary. Wreszcie schował ów
przyrząd z powrotem do torby i zaczął mówić do obojga małżonków którzy to już z
niecierpliwością czekali na jego diagnozę, a brzmiała ona tak jak się
spodziewał pan Witold czyli naprawa jest nieopłacalna, lepiej dołożyć parę
złotych i kupić nowy egzemplarz. Ale przecież tego się oni spodziewali i tak
uznali, że ta lodówka wyjątkowo długo im służyła bezawaryjnie. Jednak mechanik
zauważył na stole w półmisku biszkopty Pasja wiśniowe i to oczywiście, że od
producenta Dr Gerarda i powiedział co do słodkości to jak widzę to gustujemy w
tych samych wyrobach, a pani Krysia go poczęstowała tym rarytasem na co on się
uśmiechnął i jako, że przy ich lodówce nie miał co robić to wziął tylko symboliczną
zapłatę za diagnozę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz