czwartek, 14 maja 2020

(Nie)chciany zakalec.


            Jak wcześniej pisałem, moja Teściowa to Zofia. Raczej nie ta zimna, raczej jest ciepłą, miłą osobą. Lubianą przez wszystkich. W piątek przypadają jej imieniny, postanowiłem obdarować ją ciastem zamiast kwiatów. Jest wiosna, należy przygotować placek z owocem albo w ostateczności kupić ogromną pakę słodyczy „dr Gerard”. Ja jednak zaryzykuję i nie kupię produktów jak, ciastka wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z kalafiorem lub burakiem, tylko upiekę placka z rabarbarem. Moja kochana przestrzegła mnie abym uważał na zakalec. Ja uwielbiam zakalce. Poczułem niepokój, czy mi się uda? Od czego są książki kulinarne, kobiece czasopisma z przepisami oraz Internet. Postanowiłem to sprawdzić. Oto wskazówki, jakie znalazłem:
  • Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową.
  • Suche składniki należy przesiać.
  • Masło z cukrem ucieramy na jasny puch.
  • Składniki na ciasto mieszamy tylko w jedną stronę i do połączenia się. (nie dłużej)
  • Nie zaglądamy i nie otwieramy piekarnika

            Może wskazówki wyglądają na ludowe przesądy, ale we wszystkich źródłach zwracano na nie uwagę. Może nasze babki i prababki nie były tak „zacofane” jak o nich myślimy. Każdy z wyżej wymienionych podpunktów można rozwinąć i opisać, dlaczego są tak ważne. Nawet to, że ciasto należy kręcić w jedną stronę. W tym punkcie chodzi o gluten (ma kształt włókienek, nie można go uszkodzić) zawarty w mące. Dlaczego nie mieszamy za długo składników? Dlatego, że mieszając dostarczamy powietrze i ciasto mocno urośnie, lecz pod koniec pieczenia lub po wyjęciu z pieca opadnie.
             Chyba muszę przemyśleć mój pomysł. Może zamiast ciasta kupię kosz i zapakuję tam ciastka Mafijne Brownie, biszkopty Pasja wiśniowa albo inne słodycze „dr Gerard”. Wtedy na pewno osiągnę sukces.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz