Witam.
W poprzednim poście pisałam o wyjeździe na odpust. Wspominałam o stoisku
pełnych słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. Pisałam, że kupiłam kilka paczek biszkoptów
Pasja wiśniowych oraz ciastka Kremówki
Dekorowane Śmietankowo – Morelowe, które podczas spacerowania między straganami
rozeszły się . Trzeba było ponownie podejść do stoiska ze słodyczami ,,Dr
Gerard”, lecz już takiego dużego wyboru nie było. Dokupiłam kilka paczek ciastek
Mafijne Brownie, i poszliśmy w dalszą podróż pomiędzy stoiskami. Po kilku
godzinach poszliśmy do karczy na obiad. Było smacznie i swojsko. Po obiedzie wróciliśmy
na plac, gdzie odbywały się koncerty zespołów biesiadnych. W około było słychać
muzykę, i wystrzały z korkowców. Siedzieliśmy na ławce, i słuchaliśmy muzyki.
Co niektórzy tańcowali pod sceną. Potem odbywały się konkursy, i ludzie wygrywali
słodycze, między innymi ciastka Mafijne Brownie. Nie wiedzieliśmy nawet, kiedy zaczęło
robić się ciemno. Muzyka nadal grała, było wspólne śpiewanie. Około godziny
dwudziestej na scenę wyszła jakaś wokalista, z daleka nie poznałam. Kiedy
jednak usłyszałam kilka pierwszych dźwięków muzyki, rozpoznałam ją. To była
Beata Kozidrak. Super. Byliśmy zaskoczeni, nic o koncercie nie wiedzieliśmy.
Zostaliśmy do dwudziestej drugiej. Do domu wróciliśmy późno, ale byliśmy
naprawdę szczęśliwi. Chyba trzeba będzie rozejrzeć się za jakimś kolejnym
świętowaniem na wsi. W naszym mieście obchodzone są dni miasta, ale nie tak
uroczyście. Jednak za miastem to inna historia. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz