Witam.
Pewnego dnia z całą rodziną wybraliśmy się na odpust do pobliskiej wsi. Dawno
już nie byłam na takim święcie, a moje
dzieci chyba nigdy. Pogoda była piękna, słońce świeciło. Najpierw odbyła się
msza św. w Kościele, a potem wszyscy wyruszyli na stragany. A było ich naprawdę
dużo. Byłam ciekawa, co w dzisiejszych czasach znajduje się na tych stolach. Co
kramarze mają do sprzedaży. Uciszyłam się i moja rodzinką na stoisko ze
słodyczami firmy ,,Dr Gerard”. Czego tam nie było. Oczami jedliśmy wszystkie ciasteczka
i słone przekąski. Były poustawiane talerze do degustacji. Zainteresowanych
było dużo osób. Nim dotarliśmy do stołu, to talerze były już puste. Ja kupiłam
kilka paczek słodyczy ,,Dr Gerard”. Wybrałam biszkopty Pasja wiśniowe oraz
ciastka Kremówkę Dekorowaną Śmietankowo – Morelową. Kiedy zakupy były już zrobione,
poszliśmy dalej oglądać stragany. Naliczyłam ich ze czterdzieści. Były stragany
ze świeżymi owocami, pieczony chlebem, smalcem i kiszonym ogórkiem. Były
stoiska z wędlinami oraz mnóstwo z zabawkami. W oddali było słychać wystrzały
pistoletów korkowych i innych podobnych zabawek. Ja szukałam szczypków, to takie
cukrowe pałeczki. I znalazłam, oj bardzo mi smakowały i przywołały wspomnienia
z moich lat dzieciństwa. Nawet kupiłam sobie jojo i bawiłam się nim.
Chodziliśmy od straganu do straganu, i podjadaliśmy ciastka Kremówka Dekorowana
Śmietankowo – Morelowa ,,Dr Gerard”. Z mojej torebki paczka za paczką znikała.
Trzeba było po raz kolejny pójść do stoiska ze słodyczami ,,Dr Gerard”. Co było
dalej napiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz