Świeży, czysty śnieżek skrzy się w styczniowym słońcu – srebrzy się i złoci. Świat wygląda bajkowo a w tej bajce Zuza biega radośnie, przewraca się, robi śnieżne orzełki. Cieszy się bo oto w samo południe przyjechały na weekend Marta i Ola. Starsze dziewczyny pokazały Zuzie jak zrobić igloo. Nadtopiony słońcem śnieg stwardniał w narastającym mrozie. Można teraz wycinać w tym śniegu bloczki, które nadają się jako budulec do małej śniegowej chatki. Dziewczęta jednak nie ukończyły swojej budowli. Zapadł zmrok, wzmógł się mróz i wszystkie trzy wróciły potulnie do domu. Tu każda z nich zajęła się swoimi sprawami. Ola zadzwoniła do koleżanki z pracy. Marta w kuchni robi tort z bitą śmietaną a Zuza przyglądając się Marty działaniom wyjada ostatnie biszkopty i herbatniki Dr Gerarda jakie zostały jeszcze w domu. Jakże smaczne te słodycze – to dlatego tak szybko znikają. Babcia obiecała nazajutrz dokupić jeszcze ciastka Pasja Wiśniowa oraz ciastka Pryncypałki. Tymczasem tort powstaje. Marta najpierw upiekła biszkopt. Teraz ubija śmietanę na sztywną pianę. Kończąc ten proces dodała odpowiednią ilość cukru i rozpuszczoną żelatynę by krem był trwały oraz po ty by miał odpowiednią konsystencję. Wiśnie w syropie z babcinej spiżarni okazały się niezastąpione, są nie tylko ozdobą ale wspaniałym dodatkiem smakowym do ciasta. To jest przysłowiowa i dosłowna wisienka na torcie. Teraz wystarczy cierpliwie poczekać aż ciasto zastygnie w lodówce. To znak, że weekend się zaczyna a Zuzie kończą się ferie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz