Pomysł na spędzenie ferii.
I teraz zaczęły się ferie zimowe, zupełnie inne jak dotychczasowe jakie znaliśmy. My to znaliśmy takie typowe śnieżne ferie, gdzie jako dziecko, wychodziło się do południa na sanki, przychodziło się na obiad, zmieniało się mokre od śniegu ciuchy i buty i dalej się ruszało na górki i pagórki do lasu, który był nieopodal. Tego roczne z uwagi na złego wirusa będą inne. My nasze dzieciaki wysłaliśmy do dziadków na wieś. Zapakowaliśmy ich w dwie walizki i zawieźliśmy na wieś. Na drogę zabraliśmy kilka słodyczy Dr Gerarda herbatniki , draże, biszkopty i wyruszyliśmy. Po dojechaniu na miejsce dzieciaki od razu poleciały na sanki, tylko zdążyły położyć w salonie walizki poleciały do innych dzieciaków, które zjeżdzały już na sankach na pobliskich górkach. Dziadek , bardzo się ucieszył, że jego wnuki przyjechały do niego na ferie. Już nawet ogłosił im, że na pewno będą mieli zorganizowane kuligi, i to jak będą chciały nawet będzie robił im codziennie. Do kuligu wykorzysta quada, którego kupił sobie w ubiegłym roku. I oczywiście zaraz zabrał nie do garażu, aby pokazać jakie porobił zabezpieczenia, aby nic nie dostało się po koła. Po powrocie z garażu wypiliśmy kawkę z expresu i posmakowaliśmy ciastka Pryncypałki, ciastka Pasja wiśniowe. Około godziny 17.00 wyjechaliśmy do domu, aby zorganizować swoje własne ferie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz