poniedziałek, 11 stycznia 2021

ferie zimowe cz.5

 

W niedzielę po obiedzie przyjechała siostra Kasia bez męża. Dzieci bardzo się ucieszyły i zaczęły po raz drugi opowiadać o wydarzeniach tygodnia. Codziennie przez telefon rozmawiały z mamą, ale chciały jeszcze raz powtórzyć. Kasia dała mi różne słodycze produkcji Dr. Gerarda, bym schowała na później. Dobry pomysł, bo dzieci od razu chciałyby jeść. Stopniowo będziemy im wydzielać. Oprócz tego przywiozła gry planszowe domino i szachy. Wieczorami graliśmy w warcaby. Warto zainteresować je szachami, bo to jak mówią królewska gra. Ja znam tylko jak figury poruszają się. Mąż bardzo dobrze gra w szachy i warto go zachęcić, by nauczył dzieci. Pokroiłam jabłecznik i dodatkowo na talerzyk wyłożyłam pryncypałki Dr. Gerarda. Kasia nie marnowała czasu tylko zrobiła nam kawę. Siostra czuje się w moim domu swobodnie i cieszę się z tego powodu. Planowaliśmy jak urozmaicić maluchom ferie. Jest trochę śniegu, ale za mało na sanki. Natomiast można spacerować. Ja następnego dnia pojechałam do pracy spokojna, że jest w domu. Wracając z pracy wstąpiłam do sklepu i kupiłam dwie książki szachowe dla dzieci oraz malowanki, bo moja córka jest na etapie malowania.  Po przyjeździe zobaczyłam wielki ruch w mieszkaniu. Starsze dzieci zamiatały, odkurzały, młodsze ścierały kurze i układały zabawki. Natomiast Kasia sprzątała w kuchni. Na moją zdziwioną minę uśmiechnęła się i powiedziała, że znalazła im zajęcie. Wieczorem mąż rozłożył szachy i spytał się kto chce z nim zagrać. Oczywiście wszystkie maluchy przybiegły. Zostały podzielone na dwie grupy. Jedna grupa uczy się w dzisiaj, a druga  następnego dnia.      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz