poniedziałek, 11 stycznia 2021

ferie zimowe cz.4

 

Nie spodziewałam się, że tak szybko minie nam tydzień. Maluchy były w miarę grzeczne. Głośno biegały i hałasowały, ale to normalne przy piątce dzieci. Siostra miała przyjechać w niedzielę i zastąpić mnie w opiece nad moimi i swoimi pociechami. Ja od poniedziałku niestety musiałam pójść do pracy. Postanowiłam coś upiec. Długo zastanawiałam się czym zaskoczyć moich gości. Tym razem nic ciekawego nie wymyśliłam. Tylko postawiłam na tradycyjny jabłecznik. Mam dość ciast z masami i piankami. To ciasto szybko się wykonuje i jest słodko kwaśne. Może innym razem upiekę coś bardziej wykwintnego

jabłecznik

5 jajek, 4 szk. mąki szk. cukru, cukier waniliowy, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, kostka masła, 4 łyżki oleju.

masa jabłkowa 2 kg jabłek, utarta skórka z cytryny, cynamon, cukier według gustu. Ja wykorzystałam jabłka ze słoika.

Dodatkowo potrzebny będzie budyń i draże  produkcji Dr. Gerarda. Białka oddzieliłam od żółtek. Masło rozpuszczam i schłodzone mieszam z mąką proszkiem żółtkami, olejem i  cukrem. Ciasto chłodzę około dwie godziny. Potem połowę ciasta układam na brytfance.  Podpiekam około 9 minut w 180 stopni. Na wystudzone ciasto rozkładam przesmażone jabłka. Ubijam pianę z 1/2 szk. cukru. Na koniec wsypuje budyń śmietankowy i delikatnie mieszam. Potem wykładam na jabłka. Żeby trochę wzbogacić placek, to powciskałam do piany czekoladowe  draże Dr. Gerarda. Na koniec utarłam  drugą połowę ciasta. Piekłam  około 1 godziny w temperaturze 180 stopni. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz