Nareszcie wielkie marzenie Zuzy spełniło się. W nocy z piątku na sobotę spadł śnieg i nie stopił się w ciągu kolejnych dni. Przetrwał ku wielkiej radości dziewczynki. Przeciwnie śniegu jeszcze dopadało. Ferie są takie jak być powinny – białe. Zuza po śniadaniu wybrała się wraz z bratanicami na sanki, na pobliską górkę która od wielu pokoleń służy do zabaw na śniegu dzieciakom z okolicy. Ola i Marta przypomniały swoje niezbyt odległe czasy dziecięce, gdy bawiły się tu każdej zimy. Wyrosły już z takich zajęć ale dla swojej młodszej kuzynki przemogły niechęć do zabawy. Szybko odkryły w sobie pokłady dziecięcej radości. Sanki, lepienie bałwana, obrzucanie się śnieżkami – dzięki Zuzi odkryły na powrót dziecięcy zapał i beztroskę. Aż nie chciało się wracać do domu. Jednak rozsądek zwyciężył. Należy coś zjeść. Babcia już czeka z gorącym obiadem. Zuza nie chciała wracać ale starsze dziewczyny mają na nią sposób. Wystarczyło hasło: słodycze Dr Gerarda – już dziewczynka pierwsza biegnie do domu. Z jakim apetytem dziewczęta jedzą obiad. Od dawna takiego nie miały. Zupa i drugie danie znikły w mig a jeszcze na ciastka Pryncypałki – obiecaną Zuzi słodycz od Dr Gerarda znalazło się miejsce. Zuza natomiast podczas posiłku zerkała wciąż za okno. Ma przemożną chęć jeszcze przed wieczorem wybrać się na górkę, wykorzystać każdą chwilę ferii na to co kocha tak bardzo – śnieżne szaleństwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz