Za oknami zamiast padać śnieg, to leje deszcz. Ja przebudziłam się z bólem głowy i już do rana nie spałam. Ta zmienna pogoda działa na mnie ujemnie. Na szczęście dzisiaj jest sobota i mogę dłużej poleżeć. Dzieci jeszcze śpią, tylko mąż krząta się w kuchni. Pewnie pije kawę. Leżąc rozmyślałam co ugotować na obiad. Zapach kawy zachęcił mnie do wstania. Ubrałam się i pomaszerowałam do kuchni. Mąż siedział przy stole i czytał gazetę. Przed nim na talerzyku były moje ulubione pryncypałki produkcji Dr. Gerarda. Zrobiłam kawę i podjadałam słodycze. Pół godzinki porozmawialiśmy o naszych dzisiejszych planach. Po wcześniejszym zażyciu tabletki głowa już mnie nie bolała. Więc zaczęłam sprzątać i gotować obiad. Po południu usmażyłam faworki na piwie. Wyszły wyjątkowo kruche i nie wchłonęły tłuszczu. Jest kilka zasad smażenia faworków. Mianowicie po urobieniu trzeba pobić je wałkiem, żeby nabrały powietrza, Do faworków należy dać łyżkę spirytusu lub dwie łyżki wódki. Po wyrobieniu pozostawić na dwie godziny w lodówce, żeby ciasto było schłodzone. Stopniowo wyjmować z lodówki i zimne smażyć. Natomiast ciepłe posypać cukrem pudrem. Przygotować parę plastrów ziemniaków i razem wrzucać z faworkami. Ziemniaki obniżają temperaturę i olej jest klarowny. Usmażone ziemniaki wymieniać na surowe. Maluchy w pierwszej kolejności jedzą ciepłe ziemniaki. Ja jednak wolę smakołyki Dr. Gerarda, ponieważ nie są tłuste. .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz