W niedzielę pojechaliśmy do mamy na imieniny z mężem i córką Kasią. Także przyjechała siostra z dwójką dzieci. Kupiłam obrus, witaminy oraz jej ulubione ciastka Dr. Gerarda. Kasia wręczyła dziadkom laurkę i dwa podpisane kubki z napisem dla dziadka i dla babci. Dziadkowie byli bardzo zadowoleni z naszych odwiedzin. Przez wirusa rzadko się spotykamy, żeby nie przenosić bakterii. Na tą okazje babcia zrobiła faworki i upiekła pyszne ciasto z dodatkiem ciastek Dr. Gerard. Chciałam od niej przepis a ona poleciła mi stronę http://drgerard.eu/przepisy, Tam są przepisy bez pieczenia. Ostatnio często się spotykam z takimi ciastami. Po południu mąż na godzinkę wyszedł z dziećmi na sanki. Trzeba korzystać z uroku zimy. Przed domem ulepili trzy bałwany. Do domu przybiegły po marchewki na nosy, drobny węgiel na oczy i guziki. Trudno było dzieci z powrotem zaciągnąć do domu. Na szczęście szybko się uspokoiły. Nabrały większego apetytu na ciasto. Potem układały puzzle i klocki lego. Maluchy nie wytrzymają siedząc długo przy stole. Wieczorem najpierw siostra z rodziną pożegnała się i pojechała. Ja pomogłam mamie posprzątać naczynia. Dopiero wtedy pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domu. Podczas jazdy Kasia zasnęła i mąż delikatnie ją położył do łóżka. Była zmęczona i nawet nie obudziła się, gdy ją rozbierałam. Rano wstała uśmiechnięta i po śniadaniu odwiozłam ją do szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz