Okres karnawału rozpoczyna się od święta Trzech Króli do Środy Popielcowej. Trwająca pandemia spowodowała, że jedynie w ścisłym gronie możemy organizować spotkania. Przymusowe siedzenie w domu już nam się znudziło. Tylko możemy wspominać huczne bale i urozmaicone jedzenie. Właśnie dwa lata temu byliśmy na takim balu organizowanym w pobliskiej remizie. Razem z nami były trzy zaprzyjaźnione pary. Mam nadzieję, że minie wirus i nastaną lepsze czasy. W tym okresie karnawałowym dogadzam domownikom smażąc pączki i faworki. Już od paru lat jemy domowej roboty karnawałowe wyroby. Na niedzielę zaprosiliśmy rodziców męża i moich na obiad. Dlatego usmażyłam pączki z dodatkiem ziemniaków. One nie wymagają długiego wyrabiania i szybko rosną. Połowę pączków upiekłam w piekarniku i były w zdrowszym wydaniu. Jesteśmy przyzwyczajeni do wersji smażonej, bo pieczone przypominają bułeczki. Także kupiłam moje ulubione ciastka Pasja wiśniowe produkcji Dr. Gerarda. Następnego dnia trójka naszych pociech już nie mogła się doczekać i wciąż patrzyli przez okno. Trudno się im dziwić, bo siedzą ciągle w domu. Najmłodsza Małgosia zaczęła podskakiwać, że już przyjechali goście. Nie wiedziałam czy mam się witać czy tylko podać rękę. Dziadkowie uściskali dzieci, a potem mnie. Pewnie, to był odruchowy gest. Dzieci złożyły opóźnione życzenia z okazji dnia babci i dziadka i wręczyły skromne upominki. Potem zjedliśmy wcześniej przygotowany obiad. Na deser wyłożyłam dwa rodzaje pączków, a na osobnym talerzyku ciastka Dr. Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz