czwartek, 4 lutego 2021

Pękające słoiki

 

Witam. Miesiąc luty, a za oknem jak w maju. No może nie do końca, ale jest ciepło. Z domu wzięłam ostatnie słodycze czyli markizy i wafelki firmy ,,Dr Gerard”, i poszłam w odwiedziny do mojej koleżanki. Miała na mnie czekać w domu. Kiedy stałam pod jej drzwiami i dzwoniłam, i dzwoniłam. A tam cisza. W końcu zadzwoniłam na telefon. Nie odbierała. Ładne kwiatki pomyślałam, zapomniała czy co. Wyruszyłam w drogę powrotną do domu. Nie oddaliłam się za daleko od jej mieszkania, kiedy zaczęła dzwonnic do mnie. Okazało się, że jest i czeka. Tylko nie słyszała mnie. Była w piwnicy, telefon zostawiła w domu. Więc wróciłam do niej. Koleżance wręczyłam paczkę ciastek Pasja wiśniowa ,,Dr Gerard”. Prawie mi je wyrwała. I zaprosiła do piwnicy. Poprosiła o pomoc. No cóż było robić. Koleżanka w potrzebie. A potrzebę miła. Bo okazało się, że słoiki jej wybuchły. Robiła jabłka na zimę, źle za pasteryzowała. I teraz kiedy zrobiło się cieplej w piwnicy, słoiki z jabłkami zaczęły fermentować i wybuchać. Zrobiły niezły bajzel. Miałyśmy dużo pracy. W dwie godzinki, piwnica była jak nowa. W końcu miałyśmy czas na kawkę i ciastka czyli markizy ,,Dr Gerard”. Koleżanka tylko powiedziała,  że koniec z przetworami na zimę. Tyle się narobiła, i wszystko poszło do śmieci. Ja miałam ubaw, ale koleżance nie było do śmiechu. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz