Już wolni, izolacja się skończyła, Rodzina w komplecie, nie pozabijaliśmy się. Pełen sukces. Dzisiaj mogliśmy iść do Bratanka na urodziny. Spóźnieni o jeden dzień, ale wyczekani przez jubilata. Zostaliśmy powitani chlebem i solą. A dokładniej kawką i tortem. My w prezencie zanieśliśmy gotóweczkę i rurki z kremem. Teściowa, z którą mieszka Tomek, bardzo się ucieszyła na nasz widok. Szybko wyjmowała z barku wafelki Wafers i markizy „dr Gerard”. Gdy już zajęliśmy miejsca za stołem, na naszych talerzykach pojawił się tort kokosowy z bezą. Pyszny i słodki. Kobiety zaraz podjęły temat przygotowania tego deseru. Moją ukochaną zaintrygowało to, że wiórki kokosowe bratowa sama przygotowała. Jak, w domu, sama? Okazało się, że to nic trudnego. Wystarczy kupić duży, ciężki kokos, musi w nim chlupać woda. Gdy spełni te warunki będzie dojrzały i świeży. Następnie należy go przeciąć, wydobyć miąższ. Kolejnym krokiem jest starcie miąższu na drobniutkiej tarce na wiórki. Potem wysuszyć je rozłożone na papierze do pieczenia w piekarniku rozgrzanym do 80 stopni. Suszyć ok 20 minut. Należy kontrolować by wiórki się wysuszyły a nie spiekły. Tak przygotowane wiórki można wykorzystywać do dekoracji rurek z kremem, do ciast, babeczek, lizaków po prostu do wszystkiego. Nawet firmy produkujące słodycze w swoich ofertach mają wafelki w białej czekoladzie z wiórkami kokosowymi itp. np.: Pryncypałki kokosowe, Tropical Coconut, Alusie. Oto kilka przykładów z oferty „dr Gerard”, jest jeszcze sporo ciastek z kremem kokosowym. Wracając do urodzin, nie mogę w to uwierzyć, jak te dzieci szybko rosną. Dopiero, co się urodził a już kończą piętnaście lat. Tylko trzy lata brakuje im do pełnoletności. Czy my też tak szybko dorastaliśmy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz