Jak pisałem ostatnio, Żona porwała mnie na wycieczkę za miasto. Rzecz ujmując dość daleko, 320 kilometrów. Dobrze, że wziąłem ciastka pełnoziarniste Dr Gerard, w innym razie umarłbym z głodu. Dzieci też były przygotowane, miały krakersy Artur, markizy i inne słodycze. Jednak chciałem napisać o tym, jak odwracały moją uwagę od pokonywanej przez nas drogi. Robiły wszystko, bym nie pytał, gdzie jedziemy itd. Najchętniej wykorzystywały zagadki i konkursy ze strony https://www.facebook.com/drGerardPL. Można tam znaleźć wiele ciekawych gier liczbowych, na spostrzegawczość, rebusów oraz labiryntów. Po prostu wykorzystały moje sposoby na zajęcie czasu, zawsze to ja ich zajmuję tymi grami. Moimi ulubionymi są wykreślanki, czyli szukanie słów w gąszczu liter https://www.facebook.com/drGerardPL/photos/2327677834140699. Potem zaczęli przepytywać mnie z tabliczki mnożenia i wiedzy ogólnej. Czułem się, jak uczestnik 1 z 10. Im więcej zadawali pytań, tym bardzie uświadamiałem sobie, że podróż będzie długa. Okazało się, że trwała blisko pięć godzin. Z jedną przerwą na słodycze Dr Gerard. Rozwiązywanie zagadek wzmogło mój apetyt, ta przerwa na coś słodkiego bardzo się przydała. Postanowiłem zastrajkować, nie chciałem wsiąść do samochodu, zanim nie dowiem się, dokąd jedziemy. Zostałem strasznie potraktowany, wręcz nieludzko. Żona wyjęła z torebki ciastka Kremisie i zaczęła mnie niemi przekonywać. Nie mogłem oprzeć się tej pokusie. Po kilku sekundach siedziałem w aucie zajadając te ciasteczka. Przyznam się, że i tak bym pojechał dalej, przecież każda wycieczka z rodziną jest dla mnie wspaniałą zabawą i cudownie spędzonym czasem wolnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz