Witam.
Nie ma to jak pomoc sąsiedzka, a jeszcze lepiej jak motywują nas do dobrego.
Kiedyś siedziałam w domu przy kolejnej paczce ciastek Krakersy Artur ,,Dr
Gerard”. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Raz maiłam ochotę na coś, a za
chwilę już mi się nie chciało. Jedząc kolejne ciastko czyli Krakersa Artur ,,Dr
Gerard”, usłyszałam pukanie do drzwi. Kiedy otworzyłam zobaczyłam kolegę, który
powiedział sąsiadka ruszamy się. Byłam zdziwiona o co jemu chodzi. W ręku
trzymał kijki nordic walking, zrozumiałam. Jeszcze dodał, obiecałam mnie
nauczyć jak z nimi chodzić. Nie miałam wyjścia, szybkie przebranie i byłam gotowa.
Co się okazało, przed blokiem czekało jeszcze dwie osoby. Wszyscy grzeczni, uśmiechnięci
i pełni zapału do działania. Poczęstowałam ich ciastkiem Krakersem Artur ,,Dr
Gerard", mówiąc, to na rozruch. I zaczęłam swoje szkolenie. Najpierw
rozgrzewka, rozciąganie. Następnie omówiłam technikę chodzenia oraz budowę
kijków. Po pewnym czasie ruszyliśmy w trasę. Pogoda była idealna. Na początku
było pod górkę, kijki pod nogi wchodziły, było trochę śmiechu i częste
przystanki. W końcu zaczęło jakoś iść. Pomału i do przodu. Nie narzucaliśmy
szybkiego tempa, chciałam by wszyscy poczuli jak działa chodzenia z nordic
walking. Po dwóch godzinach zrobiłyśmy małą przerwę. Poczęstowałam wszystkich
słodyczami firmy ,,Dr Gerard”. Po odpoczynku ruszyliśmy ponownie, teraz trochę
szybciej. Było naprawdę rewelacyjnie. Chciało nam się więcej i więcej. Jednak
jak na początek na dzień dzisiejszy wystarczyło. Umówiliśmy się na kolejny dzień.
Co było, o tym w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz