Co
się działo, brak słów, masakra, LOL, XD. To niektóre ze słów padających po
ostatnich półfinałach Ligi Mistrzów. Po pierwszych meczach wydawało się, że już
wszystko wiadomo. Mecze rozgrywały FC Barcelona z Liverpool a w drugim grały
Ajax Amsterdam i Tottenham. Katalończycy wygrali 3 do 0. Wydawało się, że mają
pozamiatane. W drugim półfinale Ajax wygrał jedną bramką, tu można było
spekulować. Nadszedł czas rewanżów. Ciastka Listki z cukrem i polewą,
Pryncypałki „dr Gerard” już przygotowane. Napoje chłodzą się w lodówce. Pilot w
ręku możemy siadać przed TV. We wtorek grała Barca, awans ma w kieszeni. Tak też
pomyśleli piłkarze i okazało się, że Anglicy tak gnietli, że Hiszpanie nie strzelili
żadnego gola, za to Liverpool aż cztery. Co dało im awans do finału. Szok, tak
się wciągnąłem w to spotkanie, że nie zauważyłem, kiedy wciągnąłem wszystkie
ciastka. Krzysiek donosił draże i krakersy. W innym razie zjedlibyśmy paznokcie
u rąk i nóg. Faworyt odpadł. Co przyniesie środa? Pierwsze minuty i jest gol
dla Ajaxu, potem drugi. Do szatni schodzili, jako wygrani. Na początku drugiej
połowy losy meczu się odwróciły. Tottenham strzelił dwie bramki i nie
odpuszczał. Dusił, dusił przez ostatni kwadrans spotkania. Kibice obu drużyn
nie wiedzieli, co robić, stać, siedzieć, cieszyć się czy płakać? Sędzia nie zakończył
meczu po 90 minutach. W doliczonym czasie Anglicy przeprowadzili szybką akcje i
stało się. Strzelili na 3 do 2 i w taki sposób załatwili sobie miejsce w finale
tych elitarnych rozgrywek.
W
finale zagrają dwie angielskie drużyny Liverpool i Tottenham z Londynu. Jeżeli emocje
będą takie jak w półfinałach, to nie wiem ile słodyczy „dr Gerard” muszę mieć
pod ręką? I czy nie przypłacę tego meczu zawałem serca?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz