piątek, 15 maja 2020

Nocne mary



   Znów miałem dziwny sen… Mianowicie było to tak, że Gabrysi zginął telefon. Że chyba ktoś jej go ukradł, ale dokładnie nie jestem pewny jak to było, bo jakiś telefon jednak miała, ale chyba nie ten. Najpierw próbowałem do niej zadzwonić, lecz nie udało mi się to. Ani żadnego sygnału nie było, ani żadna „tasiemka” nic nie komunikowała. A ten telefon który Gabrysia trzymała w rękach – również milczał jak pień. Nawet nie tyle że milczał, co wcale nie działał. W pewnym momencie zaczęło coś szumieć z głośniczka, ale nie wiedziałem – czy to z mojego telefonu, czy też z tego niedziałającego Gabrysi. Przystawiłem swój do ucha – cisza… Gabrysia też przystawiła swój, ale stwierdziła że u niej również jest cisza. Chyba jednak przestało szumieć, bo przestaliśmy zwracać na to uwagę. Zacząłem się zastanawiać nad tym, gdzie mogła zgubić, albo zostawić ten telefon… Może płaciła nim gdzieś w jakimś sklepie i tam coś się z nim stało? I jakby natychmiast po tym, przenieśliśmy się oboje do sklepu i kupowaliśmy tam w nim nasze ulubione smaczne produkty firmy Dr Gerard:
- ciastka Mafijne Brownie
- biszkopty Pasja wiśniowa
- ciastka wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z kalafiorem lub z burakiem
- ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa
- wafelki Pryncypałki
I dokładnie pamiętam ten moment, jak Gabrysia płaciła swoim telefonem. I po zapłaceniu wystąpił ten charakterystyczny dźwięk… Tyle że, to nie był ten smart fon który posiada obecnie, tylko jeszcze ten wcześniejszy.
   W tym momencie obudziłem się. Za oknem deszcz lał tak mocno, że przez uchylone okno słychać było mocny szum. Nie przeszkadzało to jednak kosowi gwizdać w niezwykle efektowny sposób. Sprawdziłem czas – dochodziła 04:30. Zamknąłem okno i położyłem się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz