poniedziałek, 18 maja 2020

Zimny prysznic



   Zawrót głowy dopadł mnie, bo gdzieś w środku toczyła się walka w moich myślach o to, w jaki sposób mam się golić – czy skrobać się klasycznie, czy na sucho golarką elektryczną… No bo to naprawdę jest poważny dylemat… Poszedłem wziąć sobie jakieś dobre ciastko Dr Gerard do przegryzienia, bo wtedy lepiej się myśli. Dzień wcześniej kupiliśmy całą batalię tych ciastek – i tu znów miałem kłopot z tym które mam wybrać:
- ciastka Mafijne Brownie
- biszkopty Pasja wiśniowa
- ciastka wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z kalafiorem lub z burakiem
- ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa
- wafelki Pryncypałki
Jak się wstaje rano zaspanym, to czasami ciężko jest się na czymś skoncentrować… Na chybił/trafił złapałem pierwsze lepsze, otworzyłem je i zjadłem ze smakiem. W łazience usiadłem sobie na siedzisku w kabinie i zacząłem rozważać to, która metoda golenia będzie najbardziej odpowiednia. Jedne argumenty przeważały na jedną stronę – inne zaś na drugą. W końcu stwierdziłem, że skoro jestem już w kabinie, to wezmę sobie prysznic… Puściłem sobie mocny strumień bardzo ciepłej wody – bo taką lubię najbardziej. Mydło rozpłynęło się po całym ciele a kabinę ogarnął przyjemny orzeźwiający aromat. I wtedy stała się taka rzecz, jakiej nigdy bym się nie spodziewał. W pierwszym momencie naprężyłem wszystkie mięśnie, wyprostowałem się cały i plecami z całej siły walnąłem w ścianę. Wrzasnąłem na cały głos jak stary niedźwiedź, na całe szczęście głową tylko lekko stuknąłem o płytki. Lodowata woda która leciała z prysznica na moje rozgrzane ciało, została szybko – jednym ruchem ręki – zamknięta. Gabrysia w tym czasie przygotowywała śniadanie, lecz na wskutek mojego wrzasku, przerażona wpadła do łazienki. Wystraszona była chyba bardziej ode mnie. Poprosiłem ją aby puściła ciepłą wodę w umywalce, ale leciała tam też tylko zimna… Czyli przyczyna mojego zimnego prysznicu stała się jasna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz