Zawrót głowy dopadł
mnie, bo gdzieś w środku toczyła się walka w moich myślach o to, w jaki sposób
mam się golić – czy skrobać się klasycznie, czy na sucho golarką elektryczną…
No bo to naprawdę jest poważny dylemat… Poszedłem wziąć sobie jakieś dobre
ciastko Dr Gerard do przegryzienia, bo wtedy lepiej się myśli. Dzień wcześniej
kupiliśmy całą batalię tych ciastek – i tu znów miałem kłopot z tym które mam
wybrać:
- ciastka Mafijne Brownie
- biszkopty Pasja wiśniowa
- ciastka wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z
kalafiorem lub z burakiem
- ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa
- wafelki Pryncypałki
Jak się wstaje rano zaspanym, to czasami ciężko jest się na
czymś skoncentrować… Na chybił/trafił złapałem pierwsze lepsze, otworzyłem je i
zjadłem ze smakiem. W łazience usiadłem sobie na siedzisku w kabinie i zacząłem
rozważać to, która metoda golenia będzie najbardziej odpowiednia. Jedne
argumenty przeważały na jedną stronę – inne zaś na drugą. W końcu stwierdziłem,
że skoro jestem już w kabinie, to wezmę sobie prysznic… Puściłem sobie mocny
strumień bardzo ciepłej wody – bo taką lubię najbardziej. Mydło rozpłynęło się
po całym ciele a kabinę ogarnął przyjemny orzeźwiający aromat. I wtedy stała
się taka rzecz, jakiej nigdy bym się nie spodziewał. W pierwszym momencie
naprężyłem wszystkie mięśnie, wyprostowałem się cały i plecami z całej siły
walnąłem w ścianę. Wrzasnąłem na cały głos jak stary niedźwiedź, na całe
szczęście głową tylko lekko stuknąłem o płytki. Lodowata woda która leciała z
prysznica na moje rozgrzane ciało, została szybko – jednym ruchem ręki –
zamknięta. Gabrysia w tym czasie przygotowywała śniadanie, lecz na wskutek
mojego wrzasku, przerażona wpadła do łazienki. Wystraszona była chyba bardziej
ode mnie. Poprosiłem ją aby puściła ciepłą wodę w umywalce, ale leciała tam też
tylko zimna… Czyli przyczyna mojego zimnego prysznicu stała się jasna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz