piątek, 8 stycznia 2021

Na stoku cz.II

 

Witam. W poprzednim poście pisałam, o dniu szczęśliwym. Szczęśliwym, bo w końcu napadał upragniony śnieg. I kiedy za oknem zobaczyliśmy biały puch, postanowiliśmy pojeździć na nartach. Przygotowałam na tą okazję kilka paczek słodyczy firmy ,,Dr Gerard”, dwa termosy z gorącymi napojami i wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu okazało się, że nie było właściciela. Właściciel czekał sobie spokojnie na klientów we własnym domu. Dojechanie do nas zajęło mu piętnaście minut. W końcu moja rodzina zaczęła szaleć na stoku, a ja z panem właścicielem jadłam ciastka Biszkopty ,,Dr Gerard”, i rozmawiałam. Po godzinie zaczęli przyjeżdżać inni amatorzy śnieżnych zabaw. Było coraz więcej osób. Pan właściciel powiedział, że przynieśliśmy jemy szczęście. Za to, i za poczęstunek pysznymi ciasteczkami Pasją wiśniową ,,Dr Gerard”, podarował mojej rodzinie dwie godziny gratisowego zjeżdżania. Oni się bawili, a mnie nie było wesoło. Zaczynałam marznąc. Ciastka się kończyły i gorąca herbata także. Jednak pan właściciel nie zostawił mnie w potrzebie. Zaprosił mnie do swojej cieplutkiej kanciapy. Zrobił gorącą herbatę, i znów troszkę rozmawialiśmy, rozmowę przerywali nowi goście. Na tym stoki siedzieliśmy do wieczora. Rodzinka była bardzo zmęczona, ja natomiast odprężona i wypoczęta. Mąż się śmiał i pytał, czy ma być zazdrosny. No niech tam będzie troszeczkę. Ostatnia paczka ciastek Pryncypałek ,,Dr Gerard” i powrót do domu., Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz