Pan Witold mając jeszcze smak w ustach swoich rarytasów
takich jak witam ciastko na dzień dobry oraz prynci torcika od jego zdaniem najlepszego
producenta tych łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard przekroczył próg
mieszkania udając się schodami do piwnicy gdzie znajdowały się ich rowery. Tu
po dojściu do niej odkluczył kłódkę i
zapalił światło. Jego oczom ukazały się ich rowery. Nie zastanawiając się długo
wyciągnął on pierwszy z brzegu i zajął się jego przeglądem. W międzyczasie
przyszła do niego jego córka aby pomóc jemu w tej czynności. Pan Witold
sprawdził stan ogumienia i ilość powietrza w kołach, następnie zajął się
sprawdzaniem przerzutek. Po stwierdzeniu faktu, że ten rower jest już należycie
przygotowany do tegorocznego sezonu odstawił go na bok i zajął się drugim. Z
tym zaczął postępować tak samo, a jego córka mu pomagała. Po niespełna pół
godzinie i ten też był gotowy, teraz pozostał mu ostatni i to ten córki. Ola
powiedziała, że tym zajmie się osobiście, a on ma się tylko przyglądać czy też
ona wykonuje wszystko poprawnie. Pana Witolda zadowolił fakt, że jego córka
sama chce wykonywać męskie czynności i jak się przekonał poszło jej całkiem
dobrze. I tak dobiegły końca
przygotowania ich jednośladów do tegorocznego sezonu rowerowego. Na koniec
jeszcze schowali je do piwnicy bo to przecież na dzień jutrzejszy zaplanowali
wspólny wypad za miasto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz